Print Friendly

Na początku kwietnia uczestniczyłam w pierwszej edycji szkolenia pt. Zintegrowany Kurs Systemów Automatyki Pożarowej, organizowanego przez Instytut Bezpieczeństwa Pożarowego NODEX. Kurs składał się z trzech części, nazwanych przez Organizatorów modułami: Sterowanie w Instalacjach Automatyki Pożarowej (2 dni); Stałe Urządzenia Gaśnicze (1 dzień); Systemy Sterowania Wentylacją Pożarową i Oddymianiem (2 dni).

To, co sprawiło, że bardzo chciałam wziąć udział w tym szkoleniu, zawierało się w dwóch słowach w tytule szkolenia: zintegrowany oraz automatyka. Te dwa słowa, w kontekście urządzeń przeciwpożarowych, kojarzą mi się z integracją algorytmów sterowania, poprawną współpracą w czasie pożaru, regułami uruchamiania i wyłączania pozwalającymi na uzyskanie najwyższego poziomu bezpieczeństwa. Gdy pierwszy raz przeczytałam opis kursu, od razu przypomniał mi się Terminal 2 Lotniska Chopina i opóźnione pozwolenie na jego użytkowanie. Znacie sprawę? Wentylatory systemu oddymiającego swoją pracą zagłuszały komunikaty z dźwiękowego systemu ostrzegawczego. Wyobraziłam sobie, że na takim seminarium dowiem się, jak uniknąć takich sytuacji. Moje oczekiwania związane z tym kursem były od samego początku, przyznaję – wygórowane, gdyż właśnie takiego szkolenia bardzo potrzebowałam.

Poniżej moja, bardzo subiektywna, relacja z ZKSAP.

Moduł Sterowanie w Instalacjach Automatyki Pożarowej, dzień pierwszy

Szkolenie otwiera pan Janusz Sawicki dwugodzinnym wykładem wprowadzającym do tematu. I tu właściwie mogłabym postawić kropkę, bo przecież wszyscy wiemy, czego się spodziewać. Pan Sawicki jest jedną z tych osób, którym nie są potrzebne kolorowe prezentacje, aby zainteresować słuchacza. Ciekawa informacja, którą zanotowałam jako pierwszą – pożar powinien zostać wykryty i potwierdzony w ciągu 4 minut od jego rozpoczęcia. Niby proste, ale stawia to konkretny wymóg projektantom – mają tak zaprojektować system sygnalizacji pożarowej, tak dobrać rodzaj czujek i tak je rozmieścić, aby pożar został wykryty i potwierdzony w ciągu pierwszych 4 minut. W prowadzącym ten wykład cenię dyskusję o trudnych, rzeczywistych problemach, które my – projektanci, instalatorzy, specjaliści ds. ppoż., spotykamy w naszej codziennej pracy. Szczególnie ciekawe są konfrontacje stanowisk – nazwę to teoretycznych, literaturowych, z codzienną, brutalną rzeczywistością.  Odwieczny spór – sposób doprowadzenia zasilania do central sterujących urządzeniami przeciwpożarowymi – gwarantowany czy nie? Albo czy zasadne jest realizowanie scenariusza pożarowego dla danego obszaru od sygnału z ROPa?

Następnie jeden z producentów zasilaczy urządzeń przeciwpożarowych przedstawia wykład o zasilaczach, połączony z ćwiczeniami praktycznymi. Nie ma to jak praktyka. Śrubokręcik, kabelek, coś miga, coś piszczy, gdzieś trzeba nacisnąć. Można powiedzieć, że z małą pomocą umiałabym podłączyć zasilacz i go nie zepsuć.

Przerwa na kawę, i znów dwie godziny pana Janusza Sawickiego, i kontynuujemy nasze dyskusje. Muszę przyznać, że ja osobiście mocno przeszkadzałam – ciągle miałam jakieś pytania. W tym bloku tematem wiodącym były zespoły kablowe, jakże ciekawe i ważne zagadnienie, w moim przypadku – wymagające uporządkowania. Wreszcie dowiedziałam się, czy w poziomej trasie kablowej w korytku E90 można używać plastikowych opasek zaciskowych! Albo czy kołki są elementami certyfikowanymi wraz z zespołem kablowym. Albo, czy możemy mocować zespoły kablowe E90 z kablami PH90 do oddzieleń nieposiadających żadnej cechy odporności ogniowej.

Ostatnie w tym dniu zajęcia prowadzi jeden z wiodących, polskich producentów kabli. Najpierw trochę teorii, która nie jest moją mocną stroną, dlatego, że nie jestem elektrykiem. Prowadzący przedstawił podział kabli wszelakich wraz z ich charakterystykami i typowymi zastosowaniami. Wykład podobał mi się bardzo. Dużo zostało powiedziane (i pokazane) na temat badań podtrzymania funkcji kabli. I okazuje się, że są dostępne kable PH30. Dotąd zwykło się mówić, że wymagane jest PH30, ale że na rynku takowych nie ma, to należy stosować PH90. Ale najważniejsze, co zapamiętałam z tych zajęć to to, co różni kable NHXH FE180 PH30/E30 0,6/1 kV i (N)HXH FE180 PH30/E30 0,6/1 kV. Powiecie – nawias, i poniekąd słusznie. Otóż dwa powyższe kable różni rodzaj izolacji żył. Jedna z nich jest zdecydowanie lepsza – podpowiem: w obszarach chronionych SUG wodnymi – czy wiecie, która, i dlaczego?

Moduł Sterowanie w Instalacjach Automatyki Pożarowej, dzień drugi

Pan Janusz Sawicki zaczyna swój wykład na temat zasad tworzenia scenariusza pożarowego pod kątem doboru i sterowania urządzeniami przeciwpożarowymi. Zaczyna i … nie kończy, bo dyskusja, która się w międzyczasie wywiązała, trwała cały wykład. Pan Janusz jest zasypywany pytaniami z życia wziętymi, aby się wypowiedział jako ekspert. Mamy otrzymać materiały przygotowane na wykład po zakończeniu szkolenia.

Następnie rozpoczynają się zajęcia zatytułowane „Rola systemów kontroli dostępu w realizacji scenariusza pożarowego”. W rzeczywistości obejmowały również i ogólne zasady działania i doboru systemów sygnalizacji włamania i napadu. Prowadzący, Pan Dariusz Okrasa – choć słuchałam go po raz pierwszy –  zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Miał wszystko, co jest potrzebne, aby poprowadzić ciekawy, merytoryczny wykład dla osób niezwiązanych bezpośrednio z systemami będącymi tematem zajęć: wiedzę, doświadczenie, i umiejętność przekazywania tychże. Sposób prezentowania materiałów, życiowe przykłady obrazujące przedstawiane zagadnienia, a także dobry humor, trafiły w mój gust. Dodam jeszcze do tego fakt, iż treść prezentacji została zaplanowana w następujący sposób – najpierw ogólne informacje o rodzajach SSWiN oraz KD (w tym zagadnienia związane z doborem urządzeń, zasadami działania – słowem – podstawy), aby potem przejść do opisu możliwości integracji z urządzeniami przeciwpożarowymi w obiekcie, w szczególności – z systemem sygnalizacji pożaru. Jak dla mnie – strzał w dziesiątkę, tego właśnie oczekiwałam. Pokrótce: współpraca z SSP nie musi kończyć się na przekazaniu sygnału o zwolnieniu kontroli dostępu na drogach ewakuacyjnych. Możliwości jest o wiele więcej, na przykład w razie pożaru generowanie raportów o ilości osób pozostałych w budynku (w miejscu zbiórki do ewakuacji montuje się czytnik, do którego każdy ma się „przyłożyć” po ewakuacji. Kto się nie zamelduje – zostanie wylistowany jako pozostający w budynku. Oczywiście – taki raport nie będzie stuprocentowo wiążący, ale może dać pogląd na postęp ewakuacji. Dodatkowo – jest możliwość zlokalizowania miejsca ostatniego „przyłożenia się” użytkownika karty, co może być podpowiedzią dla ratowników, gdzie takiego delikwenta szukać.)

Kolejny wykład dotyczy zasad doboru urządzeń systemów sygnalizacji włamania i systemów kontroli dostępu. O tych zajęciach nie potrafię powiedzieć zbyt dużo, a to dlatego, że były bardzo… hmm… elektroniczne. Jak dla mnie – zbyt elektroniczne, bo nie zrozumiałam niemalże nic. Mój obszar do doskonalenia.

Ostatni temat tego dnia to oświetlenie awaryjne i ewakuacyjne oraz dynamiczne oświetlenie ewakuacyjne, zasady obrony przeciwpożarowej obiektu budowlanego w oparciu o scenariusz pożarowy. Zagadnienie oświetlenia awaryjnego było dla mnie raczej nieznane, toteż z zainteresowaniem wysłuchałam informacji o sposobie realizacji tych systemów i problemach z tym związanych. Nie wchodząc w szczegóły – główne trudności polegały na konieczności posiadania świadectw dopuszczenia dla opraw oświetleniowych, które miały spełniać funkcję awaryjną w przypadku zaniku napięcia. Z czasem udało się je rozwiązać, i teraz oświetlenie awaryjne jest autonomicznym systemem. Co do drugiej części tematu – oświetlenia ewakuacyjnego dynamicznego, to muszę przyznać, że interesowałam się takimi systemami kilka lat temu. Bardzo mi się podobała (zresztą nadal mi się podoba) ich idea, pozwalająca na uniknięcie niepotrzebnego skierowania ewakuujących się ludzi na drogi ewakuacyjne objęte pożarem lub zadymione. W formie graficznej wygląda to tak (materiały niemieckiego producenta):

Stan normalny

 

Zadymienie w klatce schodowej – ewakuacja zostaje pokierowana do drugiej klatki schodowej. Kierunek ewakuacji do zadymionej klatki schodowej zostaje zamknięty znakami X nad drzwiami w kierunku tej klatki.

 

Zadymiony korytarz – ewakuacja z tego fragmentu korytarza zostaje pokierowana na najbliższą niezadymioną klatkę schodową, oraz dwoma drogami ewakuacyjnymi do drugiej klatki. Nad drzwiami prowadzącymi do zadymionego fragmentu korytarza pojawiają się znaki X zabraniające ewakuacji przez ten korytarz.

Ku mojemu zdziwieniu, nie do końca w taki sposób został przedstawiony dynamiczny system oświetlenia ewakuacyjnego na tych zajęciach. Głupio mi się przyznać, ale właściwie, to nie do końca potrafiłam zrozumieć, jakie reguły rządzące taką instalacją przedstawili prowadzący. Może czytają to inni obecni na tych zajęciach, którzy zrozumieli?

Moduł Stałe Urządzenia Gaśnicze, dzień pierwszy i jedyny

Musicie wiedzieć, że na stałych urządzeniach gaśniczych troszkę się znam, więc ten dzień był dla mnie najbardziej przewidywalny. Mogę mieć jedną uwagę, odnoszącą się do wszystkich przedstawionych tego dnia wykładów – nie były one przygotowywane specjalnie na to szkolenie. Nie skupiały się na automatyce tychże urządzeń przeciwpożarowych – a kurs, na który poszłam, nazywał się Zintegrowanym Kursem Systemów Automatyki Pożarowej. Może to moja nadinterpretacja, ale, jak wspomniałam na wstępie – mój mózg zanotował zintegrowaną automatykę. Fakt, SUG sam z siebie jest automatyczny. Więc może jednak moja nadinterpretacja i czepialstwo.

Blok dotyczący SUG zaczął się wykładem na temat stałych urządzeń gaśniczych aerozolowych. Prowadzący prowadził wykład merytorycznie, nie pomijał wad prezentowanego przez siebie urządzenia. To w mojej ocenie duży plus, bo nie każdy sprzedający te generatory mówi o ich wadach. W trakcie wykładu pojawiały się pytania – na większość z nich dostaliśmy odpowiedzi.

Następnie głos zabrał przedstawiciel producenta SUG gazowych, który w swojej prezentacji skupił się na urządzeniach na chlorowcopochodne węglowodorów, w szczególności na gaz Novec. Zaprezentował działanie gaśnicze tego gazu oraz potwierdził fakt, iż Novec jest czystym środkiem gaśniczym, a także pokazał sporo elementów instalacji – np. cichą dyszę wchodzącą w skład prezentowanego systemu.

Następne zajęcia skupiały się na SUG wykorzystujących gazy obojętne, z naciskiem na gaz IG-541. Z tego wykładu dla mnie najciekawszym elementem była odpowiedź na pytanie, dlaczego stężenia projektowe wymagane przez różne standardy są dość rozbieżne? Dlaczego wg NFPA stężenia projektowe są niższe niż te wymagane w VdS? Czy w Ameryce pali się inaczej niż w Europie?

Ostatni wykład dotyczył SUG wodnych i nosił tytuł Systemy gaśnicze, zasady doboru i oceny: systemy gaśnicze wodne, tryskaczowe i mgłowe. Co za masło maślane! Wynika z niego, jakoby systemy wodne, tryskaczowe i mgłowe były trzema różnymi rzeczami! A jak już jesteśmy przy nomenklaturze i podziale systemów, to do tej pory uważałam, że (z grubsza) poprawne drzewo takiej klasyfikacji wygląda następująco:

I w zasadzie od zburzenia mojej powyżej przedstawionej teorii rozpoczęły się te zajęcia. Prowadzący był przekonany, że urządzenia gaśnicze mgłowe to rodzaj instalacji tryskaczowej, ponieważ firma, którą reprezentował, miała w swoim portfolio realizacje właśnie SUG mgłowych tryskaczowych w obiektach wysokich i wysokościowych ZL, gdzie zastosowanie tychże pozwalało na powiększenie powierzchni strefy pożarowej, zgodnie z Warunkami Technicznymi. Przytoczę jeszcze, dla porządku, ten fragment WT:

Dopuszcza się powiększenie powierzchni stref pożarowych, o których mowa w ust. 1 (ZL – przyp. red), z wyjątkiem stref pożarowych w wielokondygnacyjnych budynkach wysokich (W) i wysokościowych (WW), pod warunkiem  zastosowania:

1) stałych urządzeń gaśniczych tryskaczowych – o 100%,

2) samoczynnych urządzeń oddymiających uruchamianych za pomocą systemu wykrywania dymu – o 100%.

Czyli, wg tego stanowiska, schemat podziału SUG wodnych byłby następujący:

Co o tym sądzicie?

Moduł Systemy Sterowania Wentylacją Pożarową i Oddymianiem, dzień pierwszy

Na pierwszy wykład tego dnia czekałam z niecierpliwością, nie tylko ze względu na tematykę (systemy technicznych wydzieleń pożarowych: drzwi i bramy pożarowe), ale i na prowadzącego, z którym chciałam się spotkać czy porozmawiać już dawno, jako ekspertem od certyfikacji, wprowadzania wyrobów budowlanych do obrotu, stosowania norm. Mowa o panu Zenonie Małkowskim. Nie zawiodłam się. Ogrom wiedzy w tych trudnych, formalnych obszarach naszych działalności – dotyczących badań i certyfikacji wyrobów budowlanych, prawa unijnego i krajowego w tym zakresie, norm obowiązkowych i dobrowolnych, jest zdumiewający. A jeszcze bardziej – chęć jej przekazywania. Korzystając z takiej, nieczęsto zdarzającej się okazji, pytałam o bardzo wiele rzeczy. Wszystkiego nie jestem w stanie Wam przytoczyć, ale wspomnę o jednej kwestii. Prawo musi być dostępne dla każdego. Normy, przywołane w rozporządzeniach, stają się obowiązkowe do stosowania, i są niejako częścią prawa. Wniosek? Normy również muszą być dostępne, czytaj: darmowe. Pan Zenon zasugerował obserwowanie sytuacji w tej kwestii, gdyż wg niego nieuniknione jest ostateczne wyjaśnienie i koniec płatnych norm obowiązkowych do stosowania. Wykład na temat bram i drzwi pożarowych, przerywany pytaniami, zleciał bardzo szybko, a ja czułam wielki niedosyt. Jednak po przerwie kawowej, nadal nie było kolejnego prelegenta. Okazało się, że nie dojedzie na wykłady, a pan Zenon zgodził się poprowadzić zajęcia dalej. Nie wiem, co mnie ominęło z powodu absencji tego kogoś, ale bardzo ucieszyłam się, że będę mieć jeszcze trochę czasu na chłonięcie wiedzy od pana Zenona. Właśnie w tej drugiej części opowiedział między innymi o przeciwpożarowym tunelu ewakuacyjnym, którym mnie totalnie zaskoczył.

Drugim i ostatnim tego dnia tematem miały być systemy oddymiania grawitacyjnego. Celowo piszę >miały być<, bo w rzeczywistości tytuł wykładu powinien brzmieć: Klapy oddymiania grawitacyjnego sterowane pneumatycznie. Jak dla mnie – całkiem ok, jednak zabrakło mi jakiegoś symbolicznego wstępu, w myśl zasady „od ogółu do szczegółu”. Prowadzący przedstawił funkcjonalność sterowania pneumatycznego klapami oddymiającymi oraz streścił zasady serwisowania tych układów. W sali szkoleniowej IBP NODEX znajduje się też stanowisko szkoleniowe z klapą sterowaną właśnie pneumatycznie, którą tym sposobem otworzyliśmy. Gazem napędowym w systemie otwierania pneumatycznego jest CO2 magazynowany w nabojach różnej wielkości, w zależności od budowy danej instalacji. Co ciekawe, pan prowadzący nie wierzył mi, że CO2 jest gazem, który w pewnych stężeniach jest niebezpieczny dla zdrowia i życia człowieka, gdy poprosiłam, aby jednak nie nachylał się nad skrzynką podczas odkręcania zużytego naboju. Pewnie wyolbrzymiam, wszak w tamtej buteleczce CO2 było go dość niewiele, ale miał gdzie się skumulować – właśnie w tej skrzynce. Jeszcze jedna informacja – dwutlenek węgla w tych zbiornikach nie jest nawaniany (tzn. nie dodaje się zapachu).

Moduł Systemy Sterowania Wentylacją Pożarową i Oddymianiem, dzień drugi

Ostatni dzień kursu, moje wytężone szare komórki już sygnalizują zmęczenie. Ale nie poddaję się i otwieram głowę na napełnianie jej nową wiedzą.

Zaczyna pan Grzegorz Sztarbała, przedstawiać chyba nie trzeba. Wykład prowadzi bardzo profesjonalnie, merytorycznie, z przykładami popartymi obliczeniami. Dyskutujemy o warunkach bezpiecznej ewakuacji, w szczególności o parametrze, który jako pierwszy uniemożliwi nam ewakuację. Wg mnie i kilku innych słuchaczy, będzie to dym, jednak prowadzący przedstawia uzasadnienie, że czynnikiem tym będzie temperatura. Jak sądzicie? Bardzo ciekawe było również przedstawienie problematyki projektowania i skuteczności oddymiania grawitacyjnego, w zależności od warunków atmosferycznych i mocy występującego pożaru. Zapewne w środowiskach związanych z wentylacją pożarową zagadnienie jest oczywiste, dla mnie było to znane dość pobieżnie – na tyle, że wiedziałam, że pora roku czy wiejący wiatr może wprost uniemożliwić jakiekolwiek oddymianie grawitacyjne. Jednak nie miałam nigdy możliwości uzmysłowić sobie, że pożar o bardzo małej intensywności wydzielania ciepła nie jest wcale sprzymierzeńcem systemu oddymiania grawitacyjnego. Oddymianie grawitacyjne, kolokwialnie rzecz nazywając, lubi pożary, które generują dużo ciepła – wszak to ciepło unosi dym do góry i umożliwia jego usunięcie przez klapę dymową. Wniosek – mając do czynienia z pożarem o małej mocy, z małą intensywnością wydzielania ciepła, należałoby „dołożyć do pieca” aby oddymianie grawitacyjne mogło spełnić swoją funkcję. Ot, taki paradoks.

W drugiej części zajęć prowadzący przestawia symulacje CFD. Możliwości, jakie dają różne programy do matematycznego modelowania zjawisk pożarowych są bardzo często wykorzystywane w ekspertyzach i mogą stanowić podstawę do akceptacji bądź odrzucenia propozycji rozwiązań zamiennych/zastępczych przez KW PSP. Dlatego ważne jest poważne i sumienne podejście do tematu, i wprowadzanie do programu odpowiednich parametrów, odpowiadających rzeczywistości i przyjmowanie do symulacji sytuacji najbardziej niekorzystnych.

Po krótkiej przerwie następuje ostatni blok tematyczny tego dnia i całego kursu, skupiający się na systemach różnicowania ciśnień. Prelegent, będący przedstawicielem producenta, na przykładzie własnego systemu przedstawia budowę, zasady działania i projektowania tych urządzeń przeciwpożarowych. Sporo też mówi o poszczególnych podzespołach tworzących system, w języku dość elektronicznym, którego, jak już wcześniej wspomniałam, rozumiem dość niewiele. Drugą częścią tego bloku był temat Sterowanie systemami różnicowania ciśnień, na którym byłam już niestety nieobecna.

Ogólne wrażenia

Pięciodniowe, dość obszerne szkolenie obejmujące w swoim zakresie wiedzę dotyczącą sporej części urządzeń przeciwpożarowych. Uważam, że brakowało spięcia wszystkiego w całość – czyli systemu sygnalizacji pożarowej, który w naszych, polskich warunkach, zajmuje się przetwarzaniem sygnałów ze wszystkich instalacji przeciwpożarowych oraz technicznych w budynku i wysyłaniem sygnałów sterujących. Mam jednak świadomość, że szkolenie tak kompletne, aby obejmowało wszystkie zagadnienia związane ze sterowaniami w obiektach, musiałoby trwać ze trzy tygodnie.

Organizatorzy postawili sobie cel dość ambitny, którego realizacja bez wsparcia producentów i instalatorów poszczególnych systemów, byłaby niemożliwa. Stąd też bardziej, lub mniej rzucające się w oczy, lokowanie produktów. Tego jednak nie da się uniknąć, trzeba więc przyjąć, biorąc poprawkę na to, że urządzenia czy wyroby, na podstawie których były przedstawiane różne systemy, nie są jedynymi tego rodzaju na rynku.

Jeszcze jedna uwaga – wybierając się na ten kurs, zaopatrzcie się w kanapki, bo w promieniu ok. 1,5 km nie ma żadnej restauracji.